niedziela, 26 października 2014

pustki



Siedziałam dziś na tapczanie popijając earl greya  i czułam się dziwnie nieswojo patrząc na puste półki... Wszystkie książki trafiły do pudełek i wkrótce czeka je przeprowadzka. Kiedy stoją na półkach jest dużo raźniej i przyjemniej. Tytuły uśmiechają się, słyszę szelest rozmaitych historii i opowieści, a grzbiety prężą się niczym koty. Już niedługo znowu będziemy razem :) 
W mieszkaniu ściany nabrały żółto-zielonej barwy, panele zostaną wkrótce położone i pozostanie załatwić kilka spraw w gazowni i dokupić brakujące sprzęty. Bliżej niż dalej ;)
Tymczasem polecam czekoladę 'Karmelove' z orzeszkami ziemnymi, gdyż jest niesamowita. 
Natomiast muzycznie - pewien duet z Voice of Poland : 


     

środa, 24 września 2014

latanie, burzenie, budowanie...



Chciałabym umieć latać. Przemieszczać się w powietrzu z lekkością jaskółki, nurkować w przestworzach, tonąć w porannej mgle i otulać się nocą jak moje ulubione sowy... Mogłabym omijać wówczas schody, których odnoszę wrażenie, że pojawia się wokół coraz więcej i więcej. Może po prostu powinnam wykluczyć nieustanne wspinaczki i wybierać jedynie proste rozwiązania i mało skomplikowane ścieżki... ale chyba kompletnie kłóciłoby się to z moją naturą... poza tym im bardziej skomplikowane szlaki, tym ciekawsze niespodzianki za każdym zakrętem i przebytym kilometrem :) 

Muzycznie dzisiaj zdecydowanie :





Literacko tymczasem : 




Z kolei w nowym mieszkaniu w chwili obecnej :



Cóż... najpierw trzeba zburzyć i zniszczyć, potem zbudować, urządzić, i pokochać :)

sobota, 6 września 2014

wrześniowo

Kiedy kolega malarz mówi nagle, że nie wie czy pomaluje mieszkanie, bo nie ma czasu, nie wolno popadać w czarną rozpacz... Cóż, czekam i jestem trochę zawieszona a terminy się przesuwają, ale trudno... Pociesza mnie ładny i ciepły wrzesień ciągnący za moje szerokie spodnie na spacer, przekąska z mozarelli, ananasa, oliwek i chilli, 'Sklepik z niespodzianką' - tom trzeci i ostatni leżący na materacu, pierwszy odcinek 'Voice of Poland' za 5 minut, ale najbardziej i najmocniej przyjazd P. już 19 września. Znajomy mi kiedyś powiedział, że jestem silna jak facet... ale czasem przychodzi taki moment, że mnie rzeczywistość przerasta cholernie i chciałabym się po prostu przytulić.
 Będzie lepiej musi być, jeśli jeszcze chce się żyć... 
 Noooo !!!... zdecydowanie i najmocniej !
 ....i wyciskać z tego życia co tylko się da, żeby tryskało wokół niczym sok z dojrzałej pomarańczy :) 

...a z bibliotecznych przejęzyczeń : 

1. " Poproszę lekturę 'Piaski i puszcze pustyni' "

2. " Poproszę książkę 'Hobbit czyli idź i nie wracaj' " 


;)

niedziela, 31 sierpnia 2014

Warto zapamiętać :)


1. Do pocieszania przyjaciółki w chwilowym dołku idealnie pasuje pizza cztery sery z zielonym pieprzem - to wiem z doświadczenia, w dodatku całkiem świeżego. 
2. Jeśli do kąpieli dodamy dwa budynie rozpuszczone w litrze mleka, a po krótkim czasie olejek waniliowy do ciast, to będziemy pachnieć cały dzień - informacja warta zapamiętania z drugiej części "Sklepiku z niespodzianką" Katarzyny Michalak, której książki stały się mega popularne w mojej małej bibliotece :)...
3. Remont i urządzanie kawalerki przy małych środkach budżetowych ciągnie się niczym smażony hermelin ;)

4. Marokańska herbata idealnie nadaje się na krótką chwilę relaksu i zapomnienia... :) 

                                                   




niedziela, 17 sierpnia 2014

Pokonać siebie


Jedząc śniadanie mignęła mi w telewizji wzmianka o Biegu Katorżnika. 
Z ciekawości obejrzałam relację do końca, oraz poszukałam infromacji w Internecie. 

"To jeden z najtrudniejszych biegów masowych w Polsce. Mimo relatywnie krótkich dystansów – od kilkuset metrów do 10 km, zmusza uczestników do ekstremalnego wysiłku. Trasa, wytyczona wokół jeziora Posmyk, pełna jest błota, ostrych jak brzytwa traw, głębokiego piachu, ale też wymyślnych sztucznych przeszkód, które kreują tu organizatorzy; drabinki z metrowymi dziurami między szczeblami, drut kolczasty czy wąskie rury to tylko część ich arsenału. Rywalizacja twardzieli, dla których wielogodzinna walka z własnymi słabościami to coś więcej niż odskoczna od biegów ulicznych, to sól zawodów. Rozgrywana późnym wieczorem i nocą konkurencji pn. Ucieczka Zakładników to wyzwanie dla naprawdę silnych charakterów, którzy nie znają takich pojęć jak ból czy pragnienie." 


Sam bieg oraz tory przeszkód, jestem w stanie zrozumieć. Ludzie lubią różnego rodzaju ekstremalne doświadczenia... ale Ucieczka Zakładników daje do myślenia. Ludzie porwani z samochodu w środku nocy mają zakładane worki na głowę. Następnie kilka godzin muszą klęczeć, po czym odbywa się przesłuchanie i tortury - stoją w lodowatej wodzie, są nią polewani, ktoś kopie krzesło, na którym siedzą, po czym z niego spadają, popychanie i poniżanie poprzez krzyki prosto w twarz z niewielkiej odległości… Z relacji Agnieszki Rylik wynikało, że niektóre osoby wręcz wymiotowały do kapturów, które miały na głowie... 
Zastanawiam się, co kieruje ludźmi, którzy się na to decydują… Pomijam tu osoby, którym poniżanie sprawia przyjemność ;) W materiale pojawiło się pojęcie: „pokonać siebie”. Czy faktycznie niektórzy wytrzymują ból, upokorzenie i zmęczenie po to, by przesunąć granicę własnej wytrzymałości i udowodnić sobie, że posiadamy siłę, której nie byliśmy świadomi ? (…)

 Cóż, pozostanę jednak przy przejażdżkach kolejką górską, ewentualnie dzikich noclegach w ciekawych miejscach, gdy poziom adrenaliny w moim organizmie zacznie niebezpiecznie spadać ;)

sobota, 9 sierpnia 2014

Fascynacje

                                      
Wczorajszego wieczoru w moje życie wtargnęło dwóch mężczyzn i wciąż jeszcze się z nimi nie rozstałam. Przyciągnęli zdecydowanie, nagle i bardzo skutecznie, dlatego postanowiłam ich przedstawić.

1. Richard Paul Evans

"Życie to jest to, co się nam przytrafia, gdy planujemy coś innego"


                     


Siedząc w pracy za biurkiem, odebrałam od jednej czytelniczki książki, zerknęłam na okładkę i stwierdziłam, że zaryzkuję, po czym pakiet dwóch tomów wyniosłam na zaplecze. Były to "Dzienniki pisane w drodze". Wśród najczęściej zadawanych w bibliotece pytań pada magiczne: "poproszę coś lekkiego na wakacje" - i wtedy z koleżanką sięgamy po jedną z powieści obyczajów, gdzie - pomijając romanse - prym wiodą : Nicholas Sparks, Katarzyna Michalak, Olga Rudnicka, Jodi Picoult, Monika Szwaja, Grażyna Jeromin-Gałuszka i wspomniany wcześniej pan Evans. 
Przepadłam totalnie... Herbata wystygła, kot głodny poszedł spać, a ja żeby go nie budzić czytałam do późnych godzin nocnych z czołówką na głowie ;) Polecam mocno i gorąco w szczególności tym, którzy lubią treści związane z drogą, podróżowaniem i wszystkim, co się z tym wiąże.


2. Sherlock Holmes

Wydaje mi się, że tego pana przedstawiać nie muszę :) 

Serial planowałam sprawdzić już jakiś czas temu, kiedy skończyły się odcinki Grey's Anatomy, Mentalisty, How I Met Your Mother i Suits. Wprawdzie miałam delikatne obawy, bo bałam się zepsuć moje wyobrażenie o Sherlocku, które gdzieś w dzieciństwie utkwiło głęboko w świadomości, ale... nie rozczarowałam się ani trochę. Cudowny wręcz socjopata o wysokim intelekcie :) 
...i jak tu teraz żyć ? ...którego wybrać ?
Chyba rozdzielę ten czas pomiędzy nich w miarę racjonalnie ;)







czwartek, 7 sierpnia 2014

Mięta


Kupiłam dzisiaj miętę w doniczce. 
Zapach jest zniewalający. Sprawia, że mam ochotę rzucić wszystko, spakować kilka rzeczy i wyruszyć gdzieś daleko... Później mogłabym opowiedzieć znajomym, że to wszystko dlatego, bo poczułam miętę.. :)

Tymczasem przypomniała mi się mała herbaciarnia, która jeszcze niedawno funkcjonowała w moim mieście. Latem, na zewnątrz przy stolikach nie było tradycyjnych krzesełek, tylko siedziska sako. 



...a gdyby tak zamiast fotela wcisnąć coś takiego do tej kawalerki ? Jestem pewna, że przyjemnie się w tym czyta :) Bonus dnia - na Allegro siedzisko z wzorem w panterkę nazywa się : "dziki leżak" ;)))

środa, 6 sierpnia 2014

Narzekanie... Czekanie...

Przerażają mnie sprawy organizacyjne, w których muszę podejmować kluczowe decyzje... Zawsze mam z tym niesamowity problem, bo za bardzo przykładam się do szczegółów. Muszę wybrać kolor farby, meble, sofę, rolety... a najchętniej wyczyściłabym podłogę i położyła na niej mój stary materac...;) Zdaję sobie sprawę, że będę mieszkać tam teraz przez x lat, ale właściwie miejsce do spania, gotowania, prysznic i regał z książkami, to wszystko czego mi trzeba. No... Internet też czasem się przydaje ;)
O co chodzi z tym wyolbrzymionym malkontenctwem Polaków ?
Codziennie słyszę, że jest : "za gorąco, za zimno, wieje, pada, leki drogie, problemy, kłopoty, mało pieniędzy" itp. itd. Dlaczego tak mało osób się uśmiecha ? Czemu nie przychodzą do biblioteki mówiąc : "piękny dziś dzień", albo : "spotkało mnie coś miłego" :) ?

Ostatnio usłyszałam:
"- jak Pani może się uśmiechać, jak jest tak gorąco !!!???" 
Cóż, z tego co zauważyłam upał nie powoduje u mnie szczękościsku, w najmniejszym stopniu też nie drażni mnie i nie irytuje. Wiadomo - jest lato, musi być ciepło :) ... Wydaje mi się, że samopoczucie mieszkańców naszego kraju w dużej mierze uzależnione jest od pogody. Szkoda tylko, że żadna nie sprawia satysfakcji ;) 
Pozytywne myślenie ogromnie ułatwia funkcjonowanie w społeczeństwie. Wiadomo, że nie można przesadzać i szukać na siłę superlatyw w momencie kiedy przykładowo zdechł Ci chomik, każdy ma czasem prawo do chwili smutku i może odrobinę ponarzekać. Najważniejsze to nie dopuścić, by owo narzekanie stało się domeną codzienności. 

Tymczasem czekam. 
Moje czekanie ma zapach curry i cynamonu :)



P. wyjechał do Indii i choć znamy się dopiero siedem miesięcy, to przyłapuję się na tym, że brakuje mi go czasami jak kawy o poranku. A były chwile kiedy uważałam, że oczarować to może co najwyżej storczyk, albo widok na Halicz i Rozsypaniec w Bieszczadach... Ech głupia ja...;)

PS - W sprawach czytelniczych drobne opóźnienie, ale polecić mogę z całą pewnością dwie pozycje :


           

Uprowadzona kobieta w ciąży, nierozwikłana tajemnica,  problemy społeczno-obyczajowe - w sam raz "lekka książka na wakacje" :D

poniedziałek, 21 lipca 2014

Włóczykij

     Wokół dzieje się tak dużo, że mam ochotę czasami krzyknąć : stop ! Urlop minął niebotycznie szybko - jak zwykle zresztą ;) Złośliwość wolnych dni, doprawdy... Wczoraj zaś byłam na spotkaniu z Łukaszem Gołackim, znanym również jako Włóczykij. Kto nie widział i nie słyszał -> klik :)
Łukasz był w podróży ponad 400 dni. Odwiedził fascynujące miejsca, poznał ciekawych ludzi i przede wszystkim, nie trzymał się żadnego planu - przemieszczał kiedy chciał i gdzie chciał - i jak się okazało bez pieniędzy bardzo łatwo można realizować swoje marzenia. 
     Dziś w pracy zaczęłam powoli odczuwać, że coś jest nie tak - owszem kocham to co robię, bo jestem wśród książek, nie biorę udziału w wyścigu szczurów, przerwę mogę zrobić kiedy chcę, nie jestem ograniczona czasowo, a większość czytelników, to mega sympatyczni ludzie. Ale... nie jest to praca, którą chcę wykonywać do końca moich dni. Nie chcę żeby w moje życie wkradła się rutyna... Lubię się przemieszczać, poznawać, doświadczać i cholernie żałuję, że tak rzadko mam na to szansę... Dziś właśnie uświadomiłam sobie, że nadejdzie dzień, w którym będę gotowa na zmiany i rzucę się na głęboką wodę. Nie twierdzę, że postapię podobnie jak Włóczykij i wyruszę w świat z harmonijką i namiotem, ale z pewnością poszukam czegoś, w czym będę się mogła w pełni zrealizować.
     Póki co urządzam kawalerkę, żeby mimo wszystko mieć jakąś własną, małą przystań :)

piątek, 18 lipca 2014

Ahoj Internecie ! :)

Zaczynając wypadałoby się przedstawić, a więc w skrócie : 

Zdecydowanie jestem kobietą, mam rude włosy, kocham sowy i książki, nie jestem stereotypową, 
ale już bibliotekarką owszem, uwielbiam aromatyczne potrawy i cenię sobie poranki z kawą i kotem ;)
- reszta wyjdzie w praniu, albo raczej w tym pisarskim zawirowaniu :)

Nie mam pojęcia, który już raz zaczynam pisać.. Największe problemy mam z systematycznością chyba. Dotyczy to niemal wszystkiego - z wielkim zapałem startuję do: nauki gry na instrumentach, nauki języków, pisania itp. a później nagle przerywam, bo znajduję ciekawsze, bardziej fascynujące zajęcie. Zupełnie jakby nagle miało zabraknąć czasu... Wiem, że nie tędy droga i robiąc po trochu wszystkiego, nie zrobi się niczego, ale cóż...;) 

Czemu zatem próbuję po raz kolejny ? 

Lubię pisać. 
Lubię się dzielić - przeczytanymi książkami, przepisami i przemyśleniami, które nie zawsze są mądre ;)
Mam nadzieję, że tym razem uda się trochę dłużej tu zamieszkać, choć osiadły tryb życia zdecydowanie nie jest moją domeną :)

No to siup i sama za siebie trzymam kciuki !