czwartek, 15 czerwca 2017

Budząc czerwcowy spokój


Chciałabym mieć w sobie mniej chaosu. Bardziej usystematyzować własne wnętrze. Nie wiem czy jestem w stanie to zrobić. Próbuję, ale realizacja zmienia się często w derealizację. Nerwica zapewne nie pomaga. Kiedyś próbowałam radzić sobie z tym w nieco inny sposób. Niepokój związany z poczuciem chaosu wymuszał działania zastępcze, polegające na przykład na porządkowaniu przedmiotów, organizowaniu otaczającej przestrzeni. Skoro nie mogłam uporządkować swojego życia, to przynajmniej układałam książki na półce, ubrania w szafie, czy dokumenty w pudełku. Przez chwilę celem stawało się układanie kolorami, działami tematycznymi, bądź też według wielkości.  Pozorne organizowanie własnego świata. Warstwa oniryczna z pewnością niczego nie ułatwia; wręcz przeciwnie. Sny stają się częścią rzeczywistości. Przenikają jej strukturę nabierając realnego znaczenia i powodując niepokój, który – choć towarzyszy mi od lat – nadal nie został przeze mnie zaakceptowany. A może właśnie, w sytuacji kiedy nie mogę się go pozbyć, powinnam pozwolić mu być? Nie wypierać, a jedynie przesunąć się odrobinę na fotelu, zrobić dla niego miejsce i współistnieć? Nie wiem. Nie zgadzam się na jego obecność dlatego akceptacja jest trudna i niemal niemożliwa.
W tym tygodniu jeden ze snów był szczególnie intensywny i męczący.
Otóż pojawiały się w nim osoby, które mnie zraniły. Kumulował się ból utraconych nadziei, przebitych obietnic i potęgowały jedna po drugiej chwile, które sprawiły, że totalnie zwątpiłam w siebie, straciłam poczucie własnej wartości stając się nic nie wartym cieniem. W pewnym momencie, w owym śnie wyszłam na ulicę wlokąc przymocowaną do nogi kulę. Czułam, że rani ona kostkę wżynając się w skórę, widziałam krew i nagle zaczęłam po prostu krzyczeć. Głośno, długo, całą sobą. Świat wokół stracił kolory, a ja rozpadłam się na kawałki..
I tutaj zapraszam na moment pana H. Murakamiego, do którego postanowiłam wrócić i który będzie mi towarzyszył dzisiejszego popołudnia:

Sny przychodzą z przeszłości. Nie z przyszłości. Nie mogą cię zniewolić. To ty musisz je zniewolić.

Taki mam cel. Nie mogę wciąż tego analizować, potykać się, wracać, drżeć i nieustannie się bać. Jeszcze nie wiem jakim sposobem i jakimi metodami, ale będę starała się znaleźć równowagę, wyciszenie i harmonię. Zatem, jeśli to czytasz, kimkolwiek jesteś… pomyśl o mnie ciepło i trzymaj kciuki. Życie na huśtawce nie jest łatwe – może dlatego bałam się ich będąc małym dzieckiem. Teraz chcę zejść. Poleżeć na trawie. Tak po prostu odpocząć.

Tymczasem, jestem na urlopie i korzystam z niego szukając ukojenia. Zakłócenia wprowadziły dolegliwości żołądkowe, które na jedną noc całkowicie pozbawiły mnie snu pozwalając na dokładną i skrupulatną analizę wystroju łazienki, gdzie spędziłam wiele godzin. Na szczęście w chwili obecnej czuję się już lepiej.


Co ostatnio przeczytałam? Tym razem również posłużę się jedynie listą. Tęsknię za książkami, które kradły mi noce. Pochłaniały do tego stopnia, że z zapartym tchem, do świtu śledziłam losy bohaterów, smakowałam poszczególne akapity, które wywoływały rozkoszną burzę przemyśleń. Za każdym razem szukając lektury oczekuję, iż uda mi się po raz kolejny w tak niezwykły sposób zatracić w treści. Kto wie, może podczas kolejnej wizyty w bibliotece znajdę książkę, na którą czekam? (…)

15. M. Łoziński – Książka
16. M. Bieńczyk – Terminal
17. M. Meller – Gaumardżos!
18. T. W. Smith – Księga ludzkich uczuć
19. A. Wójcik – Dobranoc Auschwitz
20. L. Moore – Kora
21. G. Jankowicz – Życie na poczytaniu
22. J. Zomkowski – Zamieszkać w bibliotece
23. J. Ronson – Czy jesteś psychopatą?
24. Z. Korońska – Ja i inni wariaci czyli jak popadłam w obłęd

Z Księgi ludzkich uczuć wynotowałam dwa pojęcia, które są mi bliskie:

Amae – emocja, która uważa czyjąś miłość za pewnik
L’appel du vide – wołanie pustki, zew otchłani. Francuskie określenie na stan, kiedy nachodzą nas autodestrukcyjne myśli

Na szczególną uwagę zasługuje książka Grzegorza Jankowicza: „Życie na poczytaniu”. To rozmowy z pisarzami, twórcami i intelektualistami, które nie stanowią suchej i jałowej dyskusji, ale ukazują ciekawe spojrzenie na życie oraz literaturę z wielu perspektyw. Dodatkowo, rozmowy wzbogacone zostały o nawiązania do dzieł literackich, spośród których wynotowałam kilka tytułów, z którymi w najbliższym czasie będę chciała bliżej się zapoznać. Poniżej, na zachętę zamieszczam kilka cytatów:

Myślimy o tym, co przeczytaliśmy. Wyobrażamy sobie świat, do którego zostaliśmy zaproszeni. Nadajemy mu kształt. Meblujemy go po swojemu. Przy tym cały czas poruszamy się w naszej rzeczywistości, która wygląda już jednak nieco inaczej, a przynajmniej inaczej się nam jawi. Zaszła bowiem zmiana: najpierw w nas – dzięki literaturze, a potem w świecie – za naszą sprawą. (G. Jankowicz)

Czytanie i pisanie nigdy się nie kończą. Nasze umysły składają się z tekstów, a zatem nasz stosunek do świata polega na nieustającej lekturze. Patrzeć znaczy tyle, co czytać. (O. Pamuk)

Biblioteka jest naszym autoportretem, naszą autobiografią, odbiciem naszej twarzy i obrazem naszego wnętrza. (E. Havens)



Tymczasem z czerwca korzystam. W czerwcu się kryję. Lubię, kiedy On robi dla mnie herbatę z pomarańczą. Lubię noce, przy otwartym oknie i poranki przepełnione śpiewem ptaków. Spojrzeniem zatrzymuję czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz